Stal Stalowa Wola  Smieszne filmy                  Zarejestruj się u nas lub też zaloguj, jeśli posiadasz już konto. 
Stalowa Wola - forum kibicow Stali Stalowa Wola

   Przeżyjmy to jeszcze raz

Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Strona Główna -> KIBICE STALI Stalowa Wola
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
19Stalówka38
Przyjaciel


Dołączył: 16 Gru 2004
Posty: 2518

PostWysłany: 2007-11-15, 21:54    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Stalówka - Odra Opole 13.10.2007r. sobota
Na tym spotkaniu ma swój debiut nowa fana ekipy z Janowa Lubelskiego. Z nami 4 Resoviaków. Mecz wygrywamy 1:0. Co do fanów Odry to jechali do nas autokarem w 43 os. w tym 12 z Polonii Bytom (dobrej ekipy). Razem z Rakowem ustawiliśmy się na nich na trasie. Gdy przejeżdżali koło nas z eskortą policji pokazujemy im, że teraz się nie bijemy. Po minięciu nas autokar zatrzymuje się i wybiega z niego 2-óch kolesi, kórzy biegną w naszą stronę. Bijemy ich, a po chwili Odra z Polonią wybiegają z autokaru i rozkręcają awanturę z psami. W tym czasie pomagamy owym 2-óm kolesiom się pozbierać i wrócić do swoich. Gliniarze wyłapują i dochodzi do starcia między ekipami. Trwało może 1 do 1,5 min. i nie zostało rozstrzygnięte bo wpadły psy i wszystko przerwały. W wyniku zadymy goście już nie dojechali na mecz. W starciu zdobywamy szal Odry, który palimy po powrocie na stadion. W tym samym czasie Resovii ok. 80 z flaga "SOVIA" w Brzesku. W dwie strony mają kontakt wzrokowy z ekipa Odry Opole ale i Reska i Odra jadą z obstawą i do niczego nie dochodzi. Później imprezujemy z Ziomalami z Rakowa i Resovii w Stalowej. Dzięki za przybycie!

Stalówka - Odra Opole 13.10.2007r. sobota
Mecz dla nas z dużymi podtekstami. Do Stalowej wybieramy się różnymi grupami w 28 osób. Przed meczem miał miejsce grill z niebiesko-czerwoną koalicją. Na samo spotkanie goście nie docierają (zawróceni przez milicję). Jechali autokarem w 31 plus 12 Polonia Bytom. Sam mecz przez to stracił na atrakcyjności. Widowisko sportowe wśród miejscowej publiki oglądali również przedstawiciele (4) Resovii. Po meczu melanż z braćmi i powrót na raty do Częstochowy.



_________________
"stalowa wola narodu polskiego wybicia się na nowoczesność" (gen. Tadeusz Kasprzycki)
http://www.youtube.com/watch?v=mg67Tb0AgxY
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
19Stalówka38
Przyjaciel


Dołączył: 16 Gru 2004
Posty: 2518

PostWysłany: 2007-11-15, 21:58    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Polska - Kazachstan (Warszawa) 13.10.2007r. sobota
Na mecz w Warszawie udajemy się w 21 osób ze Stalówki z flagą Stalowa Wola. Niestety nasz kolega napotkał nieprzyjemnosci. Zakaz stadionowy na 2 lata, 1000 zł grzywny i zawiasy rok na trzy lata to kara jaką dostał chłopak od nas za odpalenie racy podczas meczu. (Na początku drugiej połowy awaria oświetlenia przerywa mecz na ponad pół godziny. W ciemnościach trochę wyzwisk oraz przyśpiewek przeciwko pisowi i innym :) Po wznowieniu gry Ebi smolarek zdobywa szybko 3 bramki i wygrywamy mecz 3:1. Jesteśmy już blisko awansu do Euro 2008.)


Polska - Kazachstan (Warszawa) 13.10.2007r. sobota
W sobotni wieczór, w Stolicy nasze Orły rozegrały kolejny mecz eliminacji Euro 2008. Przeciwnikiem biało-czerwonych był Kazachstan, kibicowsko kraj o którym wiemy niewiele, i ruch kibicowski nie jest specjalnie rozwinięty. Poniżej przedstawiamy ciekwą relację z tego spotkania kibica Legii, oraz informacje ze strony policji, o zatrzymaniach podczas tego wieczoru. Kolejny mecz nasza drużyna rozegra na Stadionie Śląskim w Chorzowie już 17 listopada.

Relacja pochodzi z serwisu Legialive: "We wczorajszym meczu eliminacji do Mistrzostw Europy 2008 Polska pokonała Kazachstan 3-1. Barwnie było także na trybunach. Ultrasi Legii - Nieznani Sprawcy, których niestety próżno szukać na meczach Legii przy ulicy Łazienkowskiej, ze względu na nałożone na nich zakazy stadionowe przez KP Legia, w drugiej połowie zaprezentowali bardzo ciekawą oprawę nawiązującą do obecnej sytuacji na stadionie Legii. Na płocie "Żylety" zawisł w tym samym czasie transparent: "Z dedykacją dla tych, co spisali NaS na straty". Głos w tej sprawie po meczu zabrał nawet prezes PZPN, Michał Listkiewicz:

"- Myślę, że chodziło o kibiców Legii. Wiadomo, że na Łazienkowskiej trwa konflikt pomiędzy częścią sympatyków klubu, a działaczami. Ten napis był pokłosiem wewnętrznej sytuacji. Na pewno nie miało to nic wspólnego z wczorajszym meczem. Myślę również, że fani chcieli pokazać działaczom Legii, że potrafią świetnie kibicować, że warto im zaufać i nie należy ich przekreślać. Ja również tak uważam, bo tylko metodą dialogu można się porozumieć. Z tego co mi wiadomo, to rozmowa jest prowadzona, nawet przy pomocy władz miasta. Bardzo się z tego cieszę, bo takich wspaniałych kibiców trzeba mieć na stadionie, a nie kontestujących za stadionem."

Stołeczni policjanci biorący udział w zabezpieczeniu meczu w ramach eliminacji do Mistrzostw Europy pomiędzy reprezentacjami Polski i Kazachstanu zatrzymali ośmiu kibiców, którzy w czasie meczu zakłócali porządek. Zatrzymani odpowiedzą za wtargnięcie na stadion, odpalenie rac i nie wykonywanie poleceń ochrony obiektu. Wczoraj na stadionie klubu piłkarskiego Legia Warszawa przy ul. Łazienkowskiej w Warszawie w godz. 20:00 – 23:00 odbył się mecz w ramach eliminacji do Mistrzostw Europy pomiędzy reprezentacjami Polski i Kazachstanu. W trakcie meczu stołeczni policjanci zabezpieczający imprezę zatrzymali 8 osób. Sześciu mężczyzn zatrzymano za wtargnięcie na stadion bez ważnego biletu, jeden został zatrzymany za odpalenie racy (fan Stali Stalowa Wola) i jeden za zakłócenie ładu i porządku publicznego. Zatrzymani za wtargnięcie na stadion odpowiedzą za popełnione przestępstwo, dwaj pozostali będą tłumaczyć swoje zachowanie przed obliczem sądu grodzkiego.



_________________
"stalowa wola narodu polskiego wybicia się na nowoczesność" (gen. Tadeusz Kasprzycki)
http://www.youtube.com/watch?v=mg67Tb0AgxY
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
19Stalówka38
Przyjaciel


Dołączył: 16 Gru 2004
Posty: 2518

PostWysłany: 2007-11-15, 22:02    Temat postu: Odpowiedz z cytatem




Koszarawa Żywiec - Raków 20.10.2007r. sobota
Nas na tym meczu 100, w tym 22 ze Stalowej. Podziękowania dla Rakowa za zajebistą gościnę!

Koszarawa Żywiec - Raków 20.10.2007r. sobota
Każdy miał jeszcze w pamięci wyjazd sprzed ponad dwóch lat, gdy obiekt Koszarawy najechało ponad sześćset osób z Częstochowy. Nikt przy zdrowych zmysłach nie liczył na powtórkę, ani choćby na próbę zbliżenia się do tego wyniku. Tym razem na transport wybraliśmy sobie pociąg. Droga spokojna, a im bliżej Żywca tym za oknami robiło się biało. Na stadion dotarliśmy podstawionym autobusem. W sektorze gości zameldowało się nas (po dojściu załogi jednego auta) równe 100 osób, na tą liczbę składało się 78 fanatyków Rakowa, oraz 22 braci ze Stalowej Woli. Doping z przestojami, ale jak już był to było nas słychać. Miejscowi mieli również jakiś młynek. Trudno określić ilu ich było, gdyż siedzieli z boku klatki pod krytą. Widoczność na Koszarawie z sektora gości jest wręcz fatalna, średnio widać boisko, a o tym co się dzieje na trybunach obok nawet nie warto wspominać. Wśród kibiców Koszarawy w dalszym ciągu panuje spory żal, po tym jak ich ograliśmy w barażach, i próbowali swą aktywnością wokalną nam dogryźć - wychodziło im to średnio, za to sprowokowali naszą słowną reakcję ;) Pod koniec po golu wyrównującym było trochę zamieszania z ochroną, ale dość szybko temat się zakończył. Droga powrotna spokojna, choć ciągnęła się jak wenezuelska telenowela. W Częstochowie wspólne balety ze Stalowcami, które potrwały kilka godzin.


Resovia - Kolejarz Stróże 20.10.2007r. sobota
1 fan Stalówki na meczu Sovii.



_________________
"stalowa wola narodu polskiego wybicia się na nowoczesność" (gen. Tadeusz Kasprzycki)
http://www.youtube.com/watch?v=mg67Tb0AgxY
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
19Stalówka38
Przyjaciel


Dołączył: 16 Gru 2004
Posty: 2518

PostWysłany: 2007-11-17, 01:09    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Stalówka - Lechia Gdańsk 27.10.2007r. sobota
Ten mecz zapowiadał się ciekawie zarówno od strony piłkarskiej, jak i kibiców. Trasa przejazdu Lechistów z Sandomierza do Stalowej Woli była silnie obstawiona przez policję. Co parę kilometrów stały policyjne radiowozy. Obserwujemy ich przy Trasie Podskarpowej. Lechia pojawiła sie u nas w sile ok. 180 osób w tym 40 z Wisły Kraków (2 autokary + auta). Przed meczem trafiamy kilku Gdańszczan, którzy przyjechali do nas pociągiem (tracą bluzę Lechii). Na początku Lechia miała problemy z wejściem na mecz w związku z listą imienną, przez co mieli małe spięcie z ochroną i psami przy wchodzeniu. Reagujemy na to okrzykami: "zostaw kibica...", oraz "wpuście kibica...", co Lechia nagrodziła brawami (wcześniej kilku Lechistów będących na trybunie zeszło z niej w ramach protestu). Wywieszają 4 flagi: Trójmiasto, Lechia Gdańsk, Pruszcz Gdański, oraz Zabierzów (Wisły). Nas w młynie ok. 350-400 w tym delegacje Resovi około 50 (+ gościnnie 18 Union Berlin) i 8 osób z Rakowa, którym dziękujemy serdecznie za obecność!! Wieszamy 4 flagi: Stal Stalowa Wola, Stalówka & Racovia, Janów Lubelski, oraz debiutującą Nisko. Ultrasujemy prezentując dwie sektorówki: Stalówka, PASIAK, oraz chorągiewki. Lechia natomiast po golu odpala 1 racę oraz dwie pomarańczowe świece dymne. Niestety do przerwy tracimy dwa gole. W drugiej połowie po strzeleniu pierwszej bramki skandujemy: "cały stadion śpiewa z nami" i prowadzimy żywiołowy doping. Po wyrównaniu w 81 minucie jeszcze bardziej wzmógł się doping i zaczyna się fiesta (Lechia wówczas milknie). Wtedy około 2000 kibiców Stali przez ostatnie 10 minut meczu dopingowało świetnie Stalówkę na stojąco. ZKS wyprowadzał co chwilę huraganowe ataki, ale tej decydującej bramki strzelić się naszej drużynie już nie udało. Mimo to schodzących z boiska stalowców żegnały brawa za walkę i stalowski charakter. Pod koniec meczu palimy bluzę Lechii, oraz 2 szaliki które zostały skrojone chłopakom z Lechii na meczu w poprzednim sezonie. Jeszcze raz Wielkie Dzięki dla Przyjaciół za wsparcie!! Stalówka Hoolies.

Stalówka - Lechia Gdańsk 27.10.2007r. sobota
Mecz Stalówki z Lechią nakładał się na nasze spotkanie z Kluczborkiem, wobec czego pojawiliśmy się symboliczną grupą 8 osób. Załoga jednego auta (5 os.) dotarła dopiero w 15 minucie na stadion, bogatsza o czapkę Naprzodu, która się napatoczyła w Jędrzejowie. Oprócz nas wraz ze Stalową ok. 50 typów z Resovii. W sektorze gości ok. 140 lechistów wspartych przez 40 osób z Wisły. Mecz ogólnie należał do tych z gatunku spokojnych. W drodze powrotnej jeszcze w Stalowej Woli samochód został zatrzymany przez milicję. Drobiazgowa kontrola, i słynne zdanie, które najczęściej słyszymy z ust mundurowych w tych okolicach: "żebyśmy nie widzieli tego auta więcej na tym terenie" ;)






_________________
"stalowa wola narodu polskiego wybicia się na nowoczesność" (gen. Tadeusz Kasprzycki)
http://www.youtube.com/watch?v=mg67Tb0AgxY


Ostatnio zmieniony przez 19Stalówka38 dnia 2007-11-27, 21:18, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
19Stalówka38
Przyjaciel


Dołączył: 16 Gru 2004
Posty: 2518

PostWysłany: 2007-11-18, 19:37    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Stal Rzeszów - Resovia 28.10.2007 r. niedziela
Derby Rzeszowa, oficjalna relacja ze strony Resovii. Zamówione 1200 biletów do przedsprzedaży zabrakło, i musieliśmy dwukrotnie domawiać więcej. Ostatecznie zakupiliśmy 1780 wejściówek dostarczonych nam od Stali. Liczby naszych przyjaciół - ok. 200 Stalówki, 95 ŁKS, 16 Miedzianki, 12 Stali Sanok oraz gościnnie 23 Unionu Berlin. Na Hetmańską tradycyjnie już pochód ulicami miasta. Pod stadionem jak zwykle masa psów oddzielających obie grupy kibiców. Mamy przygotowane 500 kurzych jaj na napinających się zza pleców policji kibiców Stali, jednak i tak większość leci w mundurowych. Wejście na stadion w miarę sprawne, przedsprzedaż zrobiła swoje. Osoby, które mimo wszystko nie zdążyły kupić biletów mogły to zrobić na bramie, część wbija na stadion całkowicie za friko. Naszą liczbę oceniamy na ok. 1850 osób. Z tej strony należą się gratulacje i podziękowania dla włodarzy Stali za sprawną organizację i nie robienie „pod górkę”.
Po wejściu całej grupy na stadion rozpoczyna się zabawa. Wieszamy transparent „JAJA JAK BERETY” nawiązujący do wydarzeń sprzed stadionu. Ze strony Ultras derby wypadły przyzwoicie. Pierwszą choreografią było połączenie 50 metrowego transparentu na kijach (Z POKOLENIA NA POKOLENIE - PONAD STO LAT NA RZESZOWSKIM TERENIE) z sektorówką z panoramą i herbem miasta i tekstem "Tylko Sovia!". Do tego chaos z flag i kilkadziesiąt stroboskopów. Drugą częścią oprawy były pasy materiału z ogniami bengalskimi. Na koniec zaprezentowaliśmy połączone szarfy oraz sreberka ułożone w biało - czerwone pasy wraz z flagami na kijach. Warto dodać, że znaliśmy prawdopodobny tekst z sektorówki przeciwników, i przygotowaliśmy ripostę, ale jako że była dla nas nieczytelna postanowiliśmy sobie odpuścić ten motyw.
Nawiązując do zdarzeń sprzed półtora roku wywieszamy transparent „NAM TO W GŁOWACH SIĘ NIE MIEŚCI – Piooooootrek SPRZEDAŁ, DALEJ JEŹDZI” oraz drugi w nawiązaniu do oficjalnego stanowiska kibiców Stali, którzy bronią swojego kolegę: „Piooooootrek NIE SPRZEDAŁ – TYLKO POWIEDZIAŁ JAK BYŁO” oraz śpiewamy na 2 młyny KOSA - FRAJER i KOSA TY CWELU SPRZEDAMY CIĘ DO BURDELU.
Z około meczowych atrakcji nic się nie wydarzyło, nawet psy tego dnia nie szalały jak to miało miejsce w poprzednich latach.

Stal Rzeszów - Resovia 28.10.2007 r. niedziela
Derby Rzeszowa – jedno z najciekawszych spotkań w niższych ligach. 28 października 2007 na stadionie Stali, rozegrano kolejne, tym razem na trzecioligowym froncie. Fani Resovii, którzy kilkukrotnie domawiali ilość wejściówek, ostatecznie na mecz wyruszyli konkretnym pochodem przez miasto w 1850 osób ! (w tym ok. 200 Stal Stalowa Wola, 95 ŁKS, 16 Miedź Legnica, 12 Stal Sanok, oraz gościnie obecnych było także 23 fanów Unionu Berlin). Warto tutaj zaznaczyć postawę działaczy Stali, którzy nie robili problemów organizacyjnych ani dziwnych ograniczeń odnośnie ilości widzów. Kibice gospodarzy, których tego dnia także wspomagają wszystkie zgody formują konkretny młyn, który w trakcie meczu zaprezentował kilka choreografii ultras (w tym m.in. 2 sektorówki). Fani Resovii także ultrasowali prezentując m.in. Pasy materiału, sektorówkę oraz flagi na kijach (po obu stronach pojawiło się także piro). Ponadto w sektorze gości pokazano transparenty skierowane do lokalnego rywala, a konkretniej do sytuacji która miała miejsce 1,5 roku temu. Z atrakcji pozasportowych nie odnotowano większych potyczek (bardzo dużo policji w mieście tego dnia).




Stal Rzeszów - Resovia 28.10.2007 r. niedziela
Opis kibica Unionu Berlin:
Wyjazd w sobotę rano wraz z 16 ludźmi i dzięki zakorkowanej trasie między Krakowem a Tarnowem, dojazd na Stalówkę dopiero po gwizdku.

- Atmosfera i doping mało żywiołowe, ale głównym tematem rozmowy były derby.
- Spowrotem wracamy razem z Resovią , ponieważ spodziewano się Stali Rzeszów na rogatkach miasta
- W piątek przyleciał szef Stali, 12 ludzi odebrało go z lotniska. Zanim wsiedli do samochodów zaatakowało ich 30 osób z Resovii. Była to zemsta za środową akcję - po pucharowym meczu 25 kibiców Stali napadło 6 kibiców Resovii.
- Nocleg poza Rzeszowem, gdyż wolne pokoje były już tylko w okolicach opanowanych przez Stal
- Wieczór spędzony w barach i klubach, niektórzy zdążyli wrócić do hotelu.
- Dla 8 osób niedziela rozpoczęła się pobudką o 3:30.

Planowany był atak na Radomiaka, który chciało wesprzeć około 90 kibiców Stali.
Na pierwszym miejscu spotkania była policja więc skierowaliśmy się w kierunku granicy miasta i spotkaliśmy się w lesie.
Razem było nas 50 osób, wszyscy zamaskowani i w białych koszulkach.
Potem dotarła do nas informacja, że spotykamy się w Opatowie (kierunek Radom) z 40 kibicami Stalówki i 60 kibicami ŁKS Łódź.
Kontynuowaliśmy około 4:45 w małych grupkach.
Gdy dotarła do nas wiadomość, że Radom nadjeżdża 2 autobusami, zacząłem się niepokoić.
Wciąż zmieniało się miejsce spotkania, a szef Resovii informował każdy samochód o postępach akcji. Z Opatowa przemieściliśmy się lesnymi drogami na miejsce, gdzie czekaliśmy na resztę. Około 6:30 przybyła reszta ekipy. To był dla mnie wyjątkowy widok: około 150 zamaskowanych ludzi stojących w niedzielę o 6:30 w polskim lesie.
.
.
.
Około 9:00 dotarliśmy do Rzeszowa i po odebraniu biletów cała hołota (1300) skierowała się w stronę stadionu.

Jestem zawiedziony derbami, nie można było poczuć prawdziwej nienawiści. Pozytywne było dobry doping Stali i palony dywan z barw oraz szturm na kasy przed meczem ZKSu. Resovia wypadła niestety bardzo słabo.

Na przystanku znajdującym się 200 metrów przed stadionem Stali czekało spokojnie paru kibiców Resovii na autobus. Kibice ibiców Stali w stylu BVB vs. Schalke, mijało ich w spokoju. W 2003 w tym samym miejscu mogłem zaobserwować jak chuligani z Resovii i Stalowki ganiali z siekierami paru ludzi ze Stali. Dziś Resovia przechodzi spokojnie i bez konsekwencji obok Stali i kompletnie nic się nie dzieje.

Kompletną porażką był występ paru rozproszonych Niemców, którzy podczas całego meczu biegali w swoich czarnych płaszczach po boisku, jakby chcieli zaznaczyć tym swoją obecność i pokazać się ludziom.
Palenie szalików zostało sfotografowane z bliska przez stado akredytowanych reporterów. Kibice używali do tego swoich telefonów komórkowych (!), Boże!!

Miałem jednak nieco większe oczekiwania odnośnie derbów.
Moim zdaniem Stal była lepsza, choć ciężko ocenić głośność gdy się stoi w samym środku tłumu.

Słabością Resovii było przemieszanie kibiców - dużo starszych kobiet i mężczyzn, z małymi dziećmi. Problemem było też skoordynowanie tego wszystkiego, dużo ludzi nie dało się zachęcić do kibicowania. Sektor Stali za to był bardziej zwarty (lepiej zorganizowany) z mojego punktu widzenia.

Przemarsz na sektor gości był bardzo spokojny i za dużo “normalnych” ludzi brało w nim udział. Dopiero po dotarciu na miejsca zaczęły się okrzyki „Jude ZKS” i parę jajek poleciało w stronę Stali. Także tutaj miałem wrażenie, że sytuacja może się stać niebezpieczna.

Pod koniec meczu zaczęło się rzucanie listwami i oderwanymi kawałkami ławek. W większości była to inicjatywa kibiców z Berlina, co mówi samo za siebie…
Sektor gości okazał się ruiną, przy skakaniu odpadały listwy od ławek, a z kamer widziałem jedna w okolicy.

Moim zdaniem obie strony były nastawione dość defensywnie, brakowało ogólnej nienawiści i agresji.

Mimo wszystko oglądanie meczu wyjazdowego było interesującym przeżyciem i mogę szczerze polecić skorzystanie z okazji wyjazdu, ponieważ w Niemczech rzadko dochodzi do takich wydarzeń.
Paru polskim fotografom i ludziom stadionow (sceny kibicowskiej) podobały się derby, może nasze oczekiwania są zbyt wysokie lub jesteśmy za bardzo nastawieni na bijatyki…
(Wrażenia z derbów Rzeszowa jednego z kibiców Unionu Berlin)
_________________
"stalowa wola narodu polskiego wybicia się na nowoczesność" (gen. Tadeusz Kasprzycki)
http://www.youtube.com/watch?v=mg67Tb0AgxY
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
19Stalówka38
Przyjaciel


Dołączył: 16 Gru 2004
Posty: 2518

PostWysłany: 2007-11-18, 19:50    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Fotorelacja z Derbów, cz.1:






_________________
"stalowa wola narodu polskiego wybicia się na nowoczesność" (gen. Tadeusz Kasprzycki)
http://www.youtube.com/watch?v=mg67Tb0AgxY
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
19Stalówka38
Przyjaciel


Dołączył: 16 Gru 2004
Posty: 2518

PostWysłany: 2007-11-18, 19:52    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Fotorelacja z Derbów, cz.2:









_________________
"stalowa wola narodu polskiego wybicia się na nowoczesność" (gen. Tadeusz Kasprzycki)
http://www.youtube.com/watch?v=mg67Tb0AgxY


Ostatnio zmieniony przez 19Stalówka38 dnia 2007-11-18, 20:11, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
19Stalówka38
Przyjaciel


Dołączył: 16 Gru 2004
Posty: 2518

PostWysłany: 2007-11-18, 19:55    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Fotorelacja z Derbów, cz.3:











_________________
"stalowa wola narodu polskiego wybicia się na nowoczesność" (gen. Tadeusz Kasprzycki)
http://www.youtube.com/watch?v=mg67Tb0AgxY
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
19Stalówka38
Przyjaciel


Dołączył: 16 Gru 2004
Posty: 2518

PostWysłany: 2007-11-18, 22:13    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

vs.

Stalówka - Groclin Dyskobolia Grodzisk Wielkopolski 1/8 PP. 30.10.2007r. wtorek 14:00
W 1/8 Finału Pucharu Polski przyszło nam się zmierzyć w meczu z zespołem, który jeszcze niedawno rywalizował w Pucharze UEFA z Crveną Zvezdą Belgrad. Pomimo fatalnej godziny na meczu sporo widzów. Nie jesteście w kościele - możecie głośniej śpiewać! Ty hasłem rozkręcaliśmy doping na początku meczu, który wzmógł się w grugiej połowie. Przed meczem serdecznie witamy naszego wychowanka - Piotra Piechniaka, który walczył o awans ze Stalówką do I Ligi w sezonie 1996/1997 (awansowała wówczas Petrochemia i KSZO, wyprzedzając nas 1 punktem). Od zarządu klubu otrzymał puchar, od nas szal Stalówki. Puchar dostał także bramkarz i zarazem kapitan Stalówki - Tomek Wietecha (była to nagroda dla najlepszego zawodnika w regionie). Również Konrad Mastyło z Piwnicy pod Baranami otrzymał koszulkę Stali ze swoim nazwiskiem. Z oprawy tworzymy chaos z zielono-czarnych flag. Następnie flagowisko z małych zielonych i czarnych flag osobno. Prezentujemy sektorówkę PASIAK a nad nią zielone oraz czarne flagi. W drugiej połowie na trybunie pojawia się sektorówka Stalówka Bad Boya a wraz z nią zielone świece dymne oraz odpalamy petardy. Po stracie bramki, w drugiej połowie doprowadzamy do wyrównania i stadion oszalał ze szczęścia. Przez trybuny kilka razy przechodzi meksykańska fala (3-4 razy). Po stadionie niósł się chóralny doping ok. 2500 fanów Stalówki, tworzący ekstra atmosferę. Prowadzimy doping na 2 części stadionu. Jednak po stracie 2 kolejnych goli przegrywamy ostatecznie 3:1. Jednego gola zdobywa Piotr Piechniak, a przy dwóch pozostałych zalicza asystę. Pozdrawiamy go w trakcie spotkaniai i dziękujemy drużynie za walkę, i zaangażowanie do końca. Po tym zwycięstwie Groclin awansował do ćwierćfinału rozgrywek.




_________________
"stalowa wola narodu polskiego wybicia się na nowoczesność" (gen. Tadeusz Kasprzycki)
http://www.youtube.com/watch?v=mg67Tb0AgxY
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
19Stalówka38
Przyjaciel


Dołączył: 16 Gru 2004
Posty: 2518

PostWysłany: 2007-11-27, 22:08    Temat postu: Odpowiedz z cytatem



Stalówka - Warta Poznań 3.11.2007r. sobota
Na meczu gościmy kibiców Resovii, którym dziękujemy za przybycie! Stalówka po raz kolejny odniosła zwycięstwo w obecności 2.000 kibiców Stali, oraz 5 fanów Warty. Druga bramka to prawdziwy majstersztyk. Po przepięknym atomowym strzale Przemka Pałkusa z 30 metrów ustalamy wynik na 2:0 (1 gol również zdobym Przemek z rzutu karnego). W przerwie meczu sponsor Stalówki w nagrodę za doping w sezonie wręcza nam kosz wędlin :) (szybko został ogołocony - pyszna kiełbasa i nie tylko). Kibice Warty oraz najlepszy piłkarz Stalówki również dostali taki prezent. Na stadionie super atmosfera. Cały stadion włącza się do dopingu. Trybuny falują od fali meksykańskiej itp. (Warciarze włączali się do fali). POŁUDNIA PANEM JEST STAL ZKS!

Sokół Nisko - Stal Nowa Dęba 3.11.2007r. sobota
W meczu na szczycie naszej buraczanej okręgówki wystawiamy ok. 50-60 osobowy młyn. Prezentujemy strobole i świece dymne w barwach w asyście machajek (chaos). Gości oficjalnie nie stwierdzono. Piłkarze wygrywają mecz 2:0 i do wiosny pozostajemy na fotelu lidera. Nigdy więcej V ligi!



_________________
"stalowa wola narodu polskiego wybicia się na nowoczesność" (gen. Tadeusz Kasprzycki)
http://www.youtube.com/watch?v=mg67Tb0AgxY
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
19Stalówka38
Przyjaciel


Dołączył: 16 Gru 2004
Posty: 2518

PostWysłany: 2007-11-27, 22:09    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Miedź Legnica - Raków 3.11.2007r.
Nas 5 na Rakowie w Legnicy. Wielkie Dzięki za Gościnę!!!

Miedź Legnica - Raków 3.11.2007r.
Ostatni oficjalny wyjazd w tej rundzie. Zapełniamy dwa zamówione wcześniej autokary, oprócz tego wyruszają jeszcze dwa samochody. Łącznie w Legnicy melduje się nas 117 osób (w tym 5 braci ze Stalowej Woli). Podróż w asyście zbędnego balastu. Pod stadionem jesteśmy na 20 minut przed pierwszym gwizdkiem, i wtedy zaczynają się schody... Mało inteligentni mundurowi od razu zaczęli uprzykrzać nam życie, do tego doszły głupki z ochrony, oraz pamiętający jeszcze zapewne (przynajmniej mentalnie) czasy komuny działacze Miedzianki. Wszystko to sprawiło, że ostatnie osoby w sektorze gości pojawiły się w przerwie meczu. Miejscowych coś koło setki (trudno powiedzieć, młyn mają na tej samej trybunie co sektor gości), w tym 20 z Resovii. Obie strony używały różnych gadżetów by na trybunach uatrakcyjnić ten przeciętny mecz (widzów na stadionie aż sześciuset). Po meczu jeszcze bardziej dał nam się we znaki głupki z milicji. Całą drogę aż do Opola nie mogliśmy zjechać na żaden zajazd - blokowali sukami wszystkie zjazdy. Spowodowało to, że za Wrocławiem zatrzymaliśmy się na autostradzie próbując wymusić jakiś postój. Dialog z kretynami zakończył się wymierzonymi szotganami w stronę otwartych drzwi od autokarów... Gdy odpuściła nas dolnośląska inteligencja mundurowa od razu zrobiło się lepiej, i mniej napięta atmosfera panowała. Dalsza droga już bez atrakcji, no może poza wąsem z Opola dowodzącym tamtejszym wahadłem, który próbował nam wmówić, że odcinek 90 km pokonamy nie szybciej niż w... 4 godziny. Jak czas pokazał o ponad 50% się bidok pomylił, ale jak widać na lekcjach z matematyki nie musi uważać, ten kto chce zostać dowódcą oddziału konwojującego kibiców...



_________________
"stalowa wola narodu polskiego wybicia się na nowoczesność" (gen. Tadeusz Kasprzycki)
http://www.youtube.com/watch?v=mg67Tb0AgxY
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
19Stalówka38
Przyjaciel


Dołączył: 16 Gru 2004
Posty: 2518

PostWysłany: 2007-11-28, 14:49    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Wisłoka Dębica - Resovia 10.11.2007r. sobota
Resovii dokładnie 250 pociągiem specjalnym na Wisłoce Dębica (liczone po biletach). Od nas 4 fanatyków Stalówki (obecnych także 4 ŁKSiaków). W pierwszej połowie prowadzimy dobry doping. Ogólnie cisza spokój.



KP Zarzecze - Sokół 11.11.2007r. niedziela
Nas na małych derbach 25-30 osób. Wieszamy dwie flagi: "SN on tour" i "Nisko" w barwach narodowych. Prowadzimy sporadyczny doping. Ogólnie piknik. Piłkarze wygrywają 3:2.

Polska - Belgia 17.11.2007r. Chorzów sobota
Nas ze Stalówki w Chorzowie na meczu z Belgią 180 osób (2 autokary, 3 busy, 8 wózków i kilka osób pociągiem. Mamy ze sobą 3 flagi. Z Niska 18 kibiców Sokoła z flagą na 39 sektorze. Polska w Finałach Euro 2008!







_________________
"stalowa wola narodu polskiego wybicia się na nowoczesność" (gen. Tadeusz Kasprzycki)
http://www.youtube.com/watch?v=mg67Tb0AgxY


Ostatnio zmieniony przez 19Stalówka38 dnia 2007-11-28, 16:07, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
19Stalówka38
Przyjaciel


Dołączył: 16 Gru 2004
Posty: 2518

PostWysłany: 2007-11-28, 16:03    Temat postu: Odpowiedz z cytatem



Serbia - Polska 21.11.2007r. środa
Resovii dokładnie 42 osoby, jedziemy jednym dużym piętrowym autokarem z ŁKS 10, 7 ze Stalówki, Miedzi 5, JKS 4 razem 68 osób. W pierwszą stronę delikatny melanż, no może nie wszyscy :-) na granicy serbskiej psy znajdują jakieś gadżety więc mamy kontrole osobistą, po "dokładnym" przeszukaniu jedziemy dalej z eskortą, ale nie długo bo zostajemy zatrzymani kilka km przed Belgradem tam czekamy kilka h. Podczas postoju urozmaicamy sobie spędzony czas :-) na poboczu stał duży fiat po chwili widnieje na nim napis Turbo 1 :lol: z czasem Turbo kończy karierę w rowie :lol: W końcu ruszamy do Belgradu z nami jadą jeszcze jakieś autokary + bus Okocimskiego. Na stadion wbijamy bez żadnych problemów, z ekip najbardziej widocznych to grupa Zagłębie-Bielsko reszta zdecydowanie w mniejszych grupach... Nasz doping całkiem dobry... Co do Serbów to tragedia bardzo mało ich na stadionie, z naszej lewej strony była widoczna grupa miejscowych napinaczy (rozbieranki, różne gestykulacje itp. tragedie). Po meczu ZS-Bielsko ma jakieś delikatne spięcie z psami,lecz nic konkretnego. Powrót to konkretny melanż który trwa również w Rzeszowie 8-)

Serbia - Polska 21.11.2007r. środa
Ostatnie spotkanie naszych orłów w eliminacjach wypadło na wizytę w Serbii, i troszkę różniło się od pozostałych. W sektorze gości, pośród ponad 2 tysięcy Polaków, ciężko znaleźć było jakąś wycieczkę zakładowa bądź też typowe piknikowe towarzystwo. W miarę rozsądna grupa sprawiła, że jakość dopingu tego dnia była na przyzwoitym poziomie. Z ekip widocznych na sektorach gości wyróżniały się dwie duże grupy: Zagłębie Sosnowiec z BKS-em Bielsko (ok. 80 osób), oraz Resovia – ŁKS oraz Stalówka (ok. 70). Sam mecz to mało ciekawe widowisko. Skromna pirotechnika odpalona w naszym sektorze, i kilkuset gospodarzy na stadionie. Podróż w obie strony bez emocji. Warto zaznaczyć także, że kilka autokarów zatrzymano na granicy, zawrócono także kilka samolotów (jednak tutaj powodem była mgła).

Serbia - Polska 21.11.2007r. środa
Nas ok. 2000 najliczniej Zagłębie Sosnowiec - Bielsko ok. 100. Sporo z Bałtyku, oprócz tego Okocimski, GKS, Stalowa+Resovia, Pogoń, Śląsk,ŁKS i wiele innych ekip dosyć dobra ekipa po meczu psy nie chca wypuszczać. Dochodzi do małego dymu, ogólnie są wystraszeni i nie podejmują wyraźnej interwencji. Serbowie strasznie zawiedli, kilkudziesięcioosobowa grupa napina się, pokazuje dupy itp.

Serbia - Polska 21.11.2007r. środa
Wyjazd do Serbii na reprezentacje rozpoczynamy w już w poniedziałek przed północą. Trasa do samego Belgradu mija bez problemu i w tamtejszej stolicy jesteśmy już następnego dnia kolo południa. Kierujemy sie pod stadion aby zakupić bilety z którymi nie było najmniejszego kłopotu ,a nawet były tańsze jak w PZPN. Pod stadionem spotykamy grupkę miejscowej małoletniej patologi z "Red Star" z która gadamy ( mocno dopytywali sie o Lecha ). Dalej ruszamy w miasto w poszukiwaniu noclegu. Chwila relaksu na kwadracie ( dołku ) i czas na nocny wypad w miasto (a ze ekipa lubi poczuć smak ryzyka) od razu znalazło sie kasyno. Tutaj tradycyjnie karta nam nie idzie i ruszamy dalej lżejsi o kilka tysięcy dinarów. Wink Jak w tego typu wypadkach bywa trzeba było złagodzić stres w pobliskim pubie gdzie napotykamy Polakow. Kilka szybkich kolejek i połowa idzie na nocleg ,a połowa dalej odegrać sie w jaskini hazardu. Wink Skutków tego ruchu nie muszę już pisać bo wszyscy wiedza jak sie skończyło ( kolejny raz wyzerowane kieszenie ).
Po dotarciu na nocleg zastajemy nie miła niespodziankę. Na parkingu została wybita tylnia szyba w wozie i zerwana mała flaga polski ( na poprzednie mistrzostwa Tyskie takie rozdawał ). Nasz błąd i nauczka na przyszłość. Następnego dnia z lekkim bólem głowy udajemy sie na lotnisko po naszego emigranta który miał dołączyć do naszej wycieczki ale warunki atmosferyczne nie pozwoliły na to i doleciał tylko do Wiednia. Jako że do meczu zostało jeszcze sporo czasu postanawiamy ruszyć do miasta na jakiś obiad ( ceny są tam bardzo przystępne za posiłek ). Później jeszcze krotka wizyta na kwadracie i ruszamy na mecz. Trochę kręcimy sie pod stadionem ale ze jest jeszcze kilka godzin i pały chcą nas zamknąć już na sektorze więc udajemy sie do pobliskiej knajpy na piwo. Sam mecz to dokładne trzepanie na bramie i miła niespodzianka na sektorze. Brak większej liczby pikników, sporo osób w barwach klubowych i wiedzące po co tu przyjechały(ŁKS,Resovia,Stalówka,Bałtyk,Zagłębie.S. BKS Bielsko). To tylko kilka ekip jakie były. Flaga niestety zostaje rozwinięta tylko częściowo z powodu braku miejsca na bocznym płocie. Dziwi tylko postawa Serbów ze odpuszczają zupełnie ten mecz.
Po meczu jakieś małe zamieszanie przy wychodzeniu ze stadionu. My wracamy do centrum po swoje rzeczy i w pełnym zdziwieniu widzimy ze miejscowa policja już na nas czeka i każe nam jechać za sobą po za teren miasta. Strasznie sie wściekają kiedy ich gubimy i wjeżdżamy na stacje benzynową ale zabierają kierowcy paszport i już każą jechać ciągle z nimi. Na trasie do granicy mijamy jeszcze cała kolumnę polskich autokarów co wygląda całkiem efektownie.
Dalsza droga mija już bez większych problemów, tylko na słowackiej granicy czepiają sie o brak winiety i wystawiają kredytowy. Szybki wałek kierowcy sprawia ze koszt zapłaty leci na ściemniony adres. W Kaliszu meldujemy sie późnym popołudniem.
Tak na koniec jeszcze trochę o Serbach bez problemu można sie z nimi dogadać po polsku. Na drogach panuje tam zupełny "Dziki Zachód". Dziewczyny zgrabne i naprawdę sympatyczne a "Rakija" specjał ze śliwowicy zabójczy. Wink
KKS Kalisz

Serbia - Polska 21.11.2007r. środa
Na meczu w Serbii obecnych 14 kibiców ŁKS-u (10 osób z flagą „ŁKS Łódź Polska” jechało autokarem z naszymi przyjaciółmi z Resovii, 4 z flagą „ŁKS Łódź On Tour” dojechały na własną rękę m.in. z Anglii (szczęściarze zahaczyli o dzień wcześniej przez Budapeszt, więc spokojnie dotarli do Belgradu. Kilka(naście) osób, głównie z Londynu, z powodu mgły zamiast w Belgradzie wylądowało w Wiedniu.
Jeśli chodzi o Polaków, to najbardziej konkretnymi ekipami w stolicy Serbii byli: Sosnowiec- Bielsko i Sovia ze zgodami. Z innych ekip trochę Górnika Z. Okocimskiego, kilka osób z Bałtyku, Hutnika, KKS-u Kalisz, Siarka, pojedyncze osoby z Legii, Pogoni, Śląska. Lecha, Pogoni, Koluszek, Jastrzębia, Stomilu, Zawiszy, Tych i wielu innych. Ogólnie widać, że przyjechało troszkę ekip szukających mocniejszych wrażeń, ale wiele renomowanych firm zostało w domu i jakość polskiego sektora mogła być dużo dużo lepsza. Co do dopingu to mnie nie zachwycił. Na + Hymn, Rota, na pewno piro, jazda z PZPN-em , ale okrzyki: „idźcie do domu…”, „Czy gramy u siebie”, „po co wy gracie..” dla mnie to poziom wiejskich klubików z ligi okręgowej. Ciągłe śpiewanie „kto nie skacze, ten z policji” przez sektory gdzie 2/3 to społeczniaki z wycieczek zakładowych to śmiech. A jechanie tylu kilometrów, żeby poużerać się z paroma serbskimi szczochami pokazującymi dupy to pomyłka. Na pewno sytuacja na kadrze nie ma nic wspólnego z tą sprzed kilku lat i „to se ne vrati”
Co do Serbów, zawód na całej linii. Gadaliśmy trochę z typem ze sklepiku z żarciem (z tego co mówił to był on jeszcze niedawno aktywnym członkiem „Grobbari”. Potwierdził on że Serbowie ogólnie olewają mecze kadry, ze względu na hymn itp. Do tego dochodzi słaba gra piłkarzy, która odstrasza miejscowych „pikników”. Ogólnie mówił on, że gdyby to jakiś polski zespół grał w pucharach z Crveną czy Partizanem to byłoby o wiele goręcej i na stadionie i poza nim.
Ps. Podziękowania dla Sovii za organizację autobusu.
Z ŁKS fc Włocławek w Belgradzie obecnych 3 kibiców Smile
Łódź Włocławek

Serbia - Polska 21.11.2007r. środa
Z Koluszek wyjeżdżamy w poniedziałek o 9.00 autem w 3 osoby. W Piotrkowie dosiada się do nas jeden chłopak ze Staru Starachowice ( też kibic Widzewa ).Droga mija nas na spożywaniu trunków rozweselających oraz rozmowach. Nocleg zaplanowany był na Słowacji ale plany pokrzyżowały się i lecieliśmy dalej nie zatrzymując się na wieczór. Na granicach szybka wymiana walut ( przez cały wypad przewinęło mi się piec walut ).O 14 we wtorek meldujemy się w Szegedzie – miejscowość 20 km od granicy z Serbią. Tam znajdujemy lokum w którym się zatrzymaliśmy. Drogo nie było do 170 zł na 4 ( 2 pokoje kuchnia łazienka ).Po ogarnięciu się wyruszamy na miasto trochę pozwiedzać oraz coś wypić. Miasto dosyć duże, w jednym z barów spotykamy gościa który na widok czapek z napisem Koluszki zaczyna nam wymieniać kilku piłkarzy Widzewa z dawnych lat w tym Zbigniewa Bońka .Po krótkiej rozmowie i napiciu się z nim kolejki ulatniamy się dalej. Następnego dnia o 10 ruszamy w dalsza trasę, na granicy widzimy auto Śląska oraz kilka autokarów w tym autokar Resovii-Stalówki-ŁKS. Trochę plany pokrzyżował nam celnik mówiąc ze musimy wykupić zielona kartą za 120 euro bo inaczej nie wjedziemy do Serbii. Po szybkiej wymianie kolejnych pieniędzy zakupujemy kartę i jedziemy dalej. W Belgradzie trochę czasu szukamy stadionu , mijamy ogromną hale sportową Partizana i o 15 jesteśmy już pod stadionem. Zakupujemy bilety po 27 zł a nie jak to w PZPN po 90 zł. Ku naszemu zdziwieniu u koników bilety były tańsze niż w kasach ale już My mieliśmy wejściówki więc nic nie kombinowaliśmy i odpuściliśmy sobie. Idziemy do pizzerii Ceny gdzie rozmawiamy z siatkarzem który trochę nam poopowiadał o klimatach kibicowskich Belgradu. Przy wejściu na sektor mamy problemy z wniesieniem naszej flagi. Policja doczepiła się do napisu którego nie rozumieli i kazali czekać na polskiego policjanta. Po kilku nieudanych próbach wniesienia fany na obiekt postanowiliśmy wnieść ja pod ubraniami. Z braku miejsca na płocie postanowiliśmy że pół meczu będzie wisiała flaga Starachowic a 2 połowę nasza. Z ekip będących na meczu wyróżniały się Sosnowiec i Bielsko (większość w czerwonych czapkach) Resovia–ŁKS–Stalówka, Hutnik Kraków, Leżajsk, Czeladź, Stomil, Sandomierz, Grajewo, Radomsko, Bałtyk i wiele innych. Na hymnie zostało odpalonych 8 rac i stroboskop oraz po bramce tez kilka rac. Doping marny, po meczu małe spięcie z policją i po godzinie ruszamy w drogę powrotną .Podróż mija nam szybko i w Polsce meldujemy się w czwartek po południu. W Zakopanem szukamy noclegu, gdzie imprezujemy .W piątek ruszamy do Zabrza na mecz Widzewa z Górnikiem i w domu meldujemy się o 3 w nocy.
Ogólnie wyjazd zajebisty na Węgrzech i w Serbii drogi fatalne, brudno i brak trasowych dziewczyn? . W Serbii jedynie co to tanie papierosy ale ogólnie i tak najtaniej na Słowacji (piwko po 1,3 zł bajka). Czekamy na losowanie.

Serbia - Polska 21.11.2007r. środa
Po losowaniu wydawało się oczywiste, że wyjazd na Serbie to hit wyjazdowy tych eliminacji: nieco ze blisko, to rywal wydawał się z punktu widzenia kibicowskiego bardzo interesujący. Do tego dochodził terminarz ostatniego meczu, z możliwością bezpośredniej walki o awans.
Jednak już spotkanie w Warszawie powoli weryfikowało te plany – frekwencyjna kompromitacja po polskiej stronie i zupełny brak zainteresowania Serbów. Piłkarsko też się rozstrzygnęło dla nas w sobotę, dla nich w sumie chyba też.

Emocje więc już opadły o wiele wcześniej i wyjazd przebiegał pod dyktando żartów i ostrego melanżu. Już w sobotę w Chorzowie oceniając dotychczasowe nasze dokonania w trakcie tych eliminacji, ze szczególnym uwzględnieniem szaleńczego wyjazdu na Kaukaz, robimy założenie o „idealnej” organizacji wyprawy do Belgradu.

Po wielu kłótniach i „przepychankach” ustalamy skład ekipy na 4 osobowy, program wyjazdu na samochodowy z bazą budapeszteńską. Rezerwujemy sobie kwaterkę w centrum Budapesztu za 50EUROsów u Zoltana, który zostaje później jednym z bohaterów wyprawy.

Po weekendowej zabawie w Chorzowie i odpoczynku na drugi dzień szykujemy się do wyjazdu w poniedziałek. Już rano „idealny” wyjazd staje pod znakiem zapytania, z uwagi na kontuzję nogi naszej damskiej jedynaczki w ekipie „G.” która ma poważny problem żeby zrobić parę kroków. Wizyta w aptece i dawka medycyny przeciwbólowej jakoś pomaga, choć coraz poważniej mam obawę jakim cudem dotrzemy na mecz, jak już na wstępie los płata figle.

W końcu jakoś ładujemy się do naszej prehistorycznej fury i do południa przynajmniej stolicę naszego kraju opuszczamy szczęśliwie. Druga połowa ekipy: „L.” i „R.” meldują się ze stolicy województwa świętokrzyskiego, gdzie w jedynym z mi znanym (oprócz stadionów Korony) miejscu, czyli ich galerii handlowej spokojnie na nas oczekują. Spokojnie do czasu, bo jak my zbliżamy się jakoś w miarę sprawnie do Kielc otrzymujemy info, że jeden z gagatków zapomniał paszportu co nakazuje mu powrót do swojej miejscowości. Dobrze przynajmniej że się zorientował w Galerii Kielce, a nie na granicy serbskiej. Docieramy więc już na luzie do Tesko, gdzie posilamy się i ruszamy do supermarketu w celu zaopatrzenia się w polskie piwo – do granicy słowackiej na tyle daleko, że imprezowa trójka zamierza czym prędzej rozpocząć melanż.

Po zameldowaniu się brakującego paszportu z kolejnym opóźnieniem ładujemy się do bryki i wyruszamy w kierunku Małopolski. Pomimo dobrej znajomości Kielc chęć ominięcia popołudniowych korków powoduje, że przebijamy się bocznymi uliczkami w okolicy starego stadionu Korony, co powoduje kolejne opóźnienie, bo w korek tak czy siak wpadamy.

Przed Krakowem mamy ustawkę z drugą ekipę, która planuje wyjazd dzień później, ale jest szczęśliwym posiadaczem biletów. Pojawia się problem w postaci gęstej mgły – kolejnej zarazy na tym wyjeździe – przez co nawet dotarcie do miejsca w którym byłem kilka razy powoduje kilkakrotne nawracanie i wypatrywanie. Ostatecznie docieramy na chatę do „K.” i odbieramy bilety. Rozrywkowa ekipa po dużej dawce browarów rozkminia miejscowy zwierzyniec, o ile pies zostaje zaakceptowany, o tyle z kotem raczej dominuje „kosa”. „L.” nie mogąc przeżyć kwoty jaka została wydatkowana na jego zakup goni go z szalikiem, co kot pewno zapamięta do końca swojego życia.

W każdym razie silimy się herbatką, odbieramy bilety, ustawiamy na nocleg w Budapeszcie i wreszcie w miarę sprawnie wyruszamy i bez większych problemów przemykamy przez Kraków. Po drodze jeszcze przystanek na obiadokolację w niewiadomo czemu nie ogrzewanej knajpie – ale jak na „idealnie” organizowany wyjazd nie było źle. Spore problemy na odcinku do Chyżne, gdzie mgła zdecydowanie opóźnia nasze dotarcie na granicę – z mojej strony "szacun" dla autokaru, który mnie wyprzedził i mogłem spokojnie podążać za nim przez ostatnie kilometry.

Po minięciu granicy towarzystwo uderza w „kimę”, a ja omijając zwierzęce przeszkody (jakieś sarenki sobie plasają) podążam ku granicy węgierskiej. Nawet wspinaczka na sporą górę, gdzie ośrodek Słowacy chyba saneczkowy mają, przechodzi (w odróżnieniu od drogi powrotnej) niepostrzeżenie. Krótki postój w miejscowości Zwoleń z obczajką gdzie jesteśmy i zaczynamy co raz poważniej myśleć o jakimś kimaniu przed granicą. Pomagają nam przy tym wspomnienia z filmów typu Hostel, Motel itp. W końcu jakieś 50km przed granicą w miejscu bez zasięgu i innych domostw znajdujemy idealne miejsce do akcji z podobnych filmów. Właściciel wrzuca nas do jakiegoś małego pokoju, z telewizorem gdzie lecą pornosy. Zmęczenie pierwszym dniem jednak daje znać o sobie i dopijając piwko usypiamy.

Jak ktoś doczytał do tego momentu, uprzedzam że to dopiero dzień pierwszy i to najmniej obfitujący w zdarzenia, a będą też aspekty futbolowe.

Drugi dzień rozpoczynamy od uczty w miejscowej stołówce, pomysł na śniadanie przemienia się w obiad z piwkem, może dzięki eksponującej swój biust kelnerce. Płacimy więc za poranny posiłek tyle co za cały nocleg, ale przynajmniej pełni energii wyruszamy. Poprawia się w dodatku pogoda, więc na dużym luzie uderzamy w kierunku Węgier i ślemy SMS coby Zoltan nas oczekiwał na kwaterze. Do Madziarów wkraczamy bez problemów, jazdę umilamy sobie naszym sztandarowy tematem rozmów, czyli planami utworzenia wielkiego klubu w małej świętokrzyskiej miejscowości. Mijamy granicę, docieramy do Budapesztu, gdzie bez większych problemów przejeżdżamy całe miasto lokalizując tylko za pomocą zwykłej papierowej mapy kwaterę Zoltana. Rozochoceni tym sukcesem planujemy, iż na kolejny wyjazd wyruszamy zaopatrzeni tylko i wyłącznie w podręczny globus. Rozkminka, iż Zoltan to młoda, cycata węgierka na nic się zdaje, drzwi otwiera nam facio w średnim wieku. Coś nam tłumaczy, że trzeba płacić za parkowanie, daje nam plany zwiedzania Budapesztu i tłumaczy coś tam cierpliwie po angielsku. Szybko go jednak spławiamy, rozpakowujemy się i planujemy wypad na miasto.
W eurosporcie powtórka naszego meczu z Chorzowa z Belgią, co powoduje w połączeniu z węgierskim komentarzem iż stawiamy że Zoltan jest komentatorem węgierskiego oddziału Eurosportu.
Przy wyjściu rozkminiamy sąsiadów, z których nasze zainteresowanie wzbudza szczególnie tajemniczy Laszlo – z wizytówką na drzwiach FILM. Czyżby kręcił pornole?
Nie minęło w sumie pół godziny jak miejscowe służby wlepiają na mandat pod blokiem za brak bileciku parkingowego – co biorąc pod uwagę raczej mało ekskluzywna okolicę trochę nas dziwi – to mniej więcej tak, jakby na Targówku (bez urazy dla mieszkańców) po 5 minutach straż miejska władowała mi mandat. Niewiele sobie z tego jednak robimy i uderzamy zrealizować plan zwiedzania, czyli kupno Tokaja w spożywczym i obalenie go w pobliskiej bramie z plastikowego kubka. Plan zostaje realizowany, i to kilkukrotnie, dzięki uprzejmości miejscowych sprzedawców, którzy nawet nam korkociągiem otwierają te Tokaje. Po powtórzeniu tych czynności kilkakrotnie, dzięki czemu zwiedzamy już pokaźną część budapeszteńskich bram, ładujemy się na typowo węgierskie żarcie – w chińszczyźnie prowadzonej przez gości z Szanghaju, którzy sprowadzili się na Węgry, ponoć, 10 lat temu. Gadamy sobie z Węgrami, którzy zupełnie nie kumają ani kibicowania ani piłki kopanej. Jakbym w Źródełku na Łazienkowskiej spotkał kibiców szachów to bym był równie ukontentowany tym dialogiem.
To ze przeżyliśmy ten posiłek pozostanie do końca mojego życia tajemnicą zakamarków ludzkiego żołądka. Kolejny przystanek to pub o nazwie Newada. Tam już zasiadamy na dłużej, chociażby z tego powodu że sił zaczyna brakować, a i plan zwiedzania (bram) w dużym procencie zrealizowany.
Przy okolicznym stolikach bardzo grzeczne (tylko na początku mieliśmy nadzieję że grzeSZne), w większości damskie towarzystwo. Połowa naszej ekipy rusza na dyskusje, czy też podryw, ale jak się później okazuje z miernym skutkiem, przez co knajpa otrzymuje od nas wizytówkę „lesbijskiej”. Dajemy też znać o sobie wokalnie. Jesteśmy uciszani przez lesbijskiej towarzystwo, ale niewiele sobie z tego robimy. W końcu pada hasło coby ruszyć zwiedzać – skrócę to zwiedzanie do stwierdzenia, iż po nieokreślonym okresie czasu (pewnie krótkim) znowu znajdujemy się w tej samej Newadzie.
Rekonstrukcja zdarzeń wskazuje, iż później wzięliśmy taksówkę, zgubiliśmy „G.”, taksówkarz nas gdzieś wywiózł, wróciliśmy po „G.” który sobie paliła na przystanku, rozkręciliśmy dym z taksiarzem, który chciał całą kasę, a my daliśmy mu może 20% i jakimś cudem dotarliśmy na kwaterę.
Zupełnie zapomnieliśmy, iż z kraju w tym czasie jechała nasza druga ekipa i jak się nie trudno domyślić – po dotarciu o 1 w nocy – nie była w stanie z nami się skontaktować – liczba 21 nieodebranych połączeń z lekka mnie zdołowała po obudzeniu, nie mniej jak megakac, po Tokajach i tej syfnej chińszczyźnie.

W dniu meczu jakoś dochodzimy do siebie: ja z „L.” idziemy na śniadanie i znowu lądujemy tym razem na zimnej chińszczyźnie. Zjeść się tego nie da, w dodatku na herbatę i kawę czekamy 20 minut – co kończy naszą przyjaźń z tym miejscem. Jeszcze ruszamy do kantoru, gdzie obsługuje ładna węgierka. Po powrocie na kwaterę liczba mandatów rośnie do 2. Przyjeżdża lekko wkurwiona ekipa, która przez nasze spanie musiała nocować w hotelu. Łapiemy oddech i na dwie fury wyruszamy na Belgrad.
Mały przystanek na stacji benzynowej w celu zakupu winiety na węgierską autostradę kończy się udaną akcją hool’s w postaci „promocji”. Za obiekt wybieramy sobie pojemniczek z miodem w kształcie misia, która pada naszym łupem. Droga do granicy serbskiej elegancką autostradą mija nam na kolejnych dyskusjach o budżecie, barwach i zgodach kibicowskich naszego wzorcowego klubu.

Na granicy serbskiej problemy. To żeby wziąć paszporty w końcu pamiętaliśmy, ale o zielonej karcie nikt już nie pomyślał. Koszt podróży do Belgradu w momencie rośnie nam na dwie fury o 1 tys. zł. Na szczęście „K.” na stacji benzynowej poznaje naszych wybawców. Ekipa z G. jedzie busem 8 osobowym w trójkę i zapiera naszą nieszczęśliwą szóstkę. Jeszcze tylko parkujemy gdzie pomiędzy Serbią i Węgrami, odzyskujemy nasze paszportu i ruszamy przy ostrej mgle i piwkowaniu do stolicy. Po drodze zero zabudowań, kilka naszych przystanków na potrzeby fizjologiczne w szczerym polu. W stolicy dla odmiany megakorki i podróż pod stadion zabiera nam sporo czasu, co biorąc pod uwagę brak posiłku od porannej nie zjedzonej chińszczyzny niespecjalnie nam jest na rękę. Ale i tak dziękujemy Opatrzności i nowym kolegom z G. za to że docieramy pod stadion.
Pod stadionem panuje ustrój państwa policyjnego, żeby przejść dalej – do knajpy w klubie tenisowym – musimy chować szaliki do siatki z flagą, bo „psy” w barwach nie puszczają. W końcu jednak docieramy na „szamę” i mamy siłę dalej użerać się z serbskimi debilami. Na bramce przy wejściu na stadion trzepią wybiórczo. Mnie na przykład dokładnie – rozumiem, że czepiają się flagi z napisem, ale to że zabierają drobne pieniądze jest już dla mnie zajebistym skandalem. Kupiłem bilet za 90 zł, na którym nie było nic napisane, że nie mogę drobnej kasy wnosić, a te kurwy wyrzucają mi całą zawartość portmonetki. Jebani serbscy złodzieje i tyle.
Na sektor wchodzimy na godzinę przed meczem, więc szansa na rozwieszenie flagi o długości 10,5metrów prawie zerowa, ale i tak się staramy. Serbowie nie wiadomo dlaczego zamykają bramę pomiędzy sektorami, przez co rozdzielamy się na dwie grupy. Próba przeprowadzenia „G.” do naszego sektora kończy się moją awanturą z psami. Cudem nie kończę w tym momencie swojej obecności na stadionie, a i tak wyzywam ich jeszcze z 10 minut – próbując przypomnieć sobie jakie bluzgi na nich miał Chorwat z którym kiedyś piłem w Dubrowniku.
Wymienianie ekip, które były, powiększyłoby o tyle tą relację, żeby zapchało serwer, więc wystarczy wspomnieć że byli prawie wszyscy i to ekipami konkretnymi. Doping taki sobie, ja tylko bluzgałem jak padało coś anty serbskiego („Wasze matki to Chorwatki” do teraz mi chodzi po głowie). Mecz chyba fajny: rezerwami ich przez moment jeździliśmy. Miejscowi – jak każdy widział kompromitacja – nawet jak mają kibicowsko protest, to nawet nie mają pikników? Serbia spada w naszym rankingu na dno i nic tego przez wiele lat nie zmieni.
Po meczu małe zamieszanie z uwagi na to że nas nie chcą wypuścić (dlaczego? Jak kibice gospodarzy cały dzień przesiedzieli w domach), ładujemy się do busa i wracamy. W busie rozkminiamy trochę mecz, na tyle nieudolnie że jedziemy po Kosie że był nie widoczny, a nikt nie zauważył jego zmiany n początku meczu. Ale ogólnie dominuje dołujący belgradzki klimat – kraj robi na nas jednoznacznie negatywne wrażenie. Nawet wypad Anglii tylko chwilowo wywołał radość w busie. Jeszcze przystanek na ich CPN gdzie spotykamy ekipę z Sosnowca z efektownymi czerwonymi czapkami. Chcą nam nawet podrzucić kogoś z Górnika, ale nasz bus już maksymalnie załadowany. W busie próbujemy obalić zakupioną 45% Sliwovicę, ale większość ekipy pada.

Na granicy wielkie dzięki ekipie z G. – polecamy im lekturę tej relacji – ładujemy się do naszych fur – nie pijący w dniu meczu z uwagi na wtorkowe balety „R” wsiada za kierownicę i bez większych problemów dowozi nas do Budapesztu. Parę przystanków po drodze na stacjach benzynowych bez przygód, a nawet bez „promocji” miodu.

W czwartek konturujemy zwiedzanie Budapesztu, czyli zaliczamy najpierw knajpę z węgierskim jedzeniem – tym razem naprawdę, gdzie spotykamy gościa o posturze szefa chuliganki Honvedu, a potem kontynuujemy zwiedzanie w knajpie irlandzkiej. Tam znowu spotykamy jakieś żeński zespół koszykarski, który w zamian za autografy otrzymuje od nas czerwone różyczki. Spotykamy również młode małżeństwo z Wysp Brytyjskich, które zapraszamy do nas na kwaterę Zoltana. Niestety w końcu nie docierają.
Ponownie korzystamy z miejscowej taksówki, i znowu gościu nas wiezie nie tam gdzie chcemy. Kolejna awantura z nim o kasę, chce nas nawet wieźć na komendę, ale w końcu rozchodzi się po kościach.

W piątek bierzemy się w garść i faktycznie zwiedzamy: tą ich górę i parlament. Obiad tym razem w Burger Kingu, gdzie mają trzy telewizory i oglądamy równolegle mecz Węgrów, nasz i zlewamy z pierwszej bramki dla Chorwatów. Wracamy na chatę – liczba mandatów 4 – ponieważ już lekko wymiękamy: pakowanko i wyruszamy w drogę powrotną. Jeszcze zakupy i wydaje się ze koniec wyjazdu, ale na przedmieściach Budapesztu widzimy jakieś wzmożone poruszenie. Szybko wyczajmy stadion i mecz. Pomimo protestów „G.” od razu ruszamy. Najpierw problem z kasą bo mamy tylko EURO i kartę. Na stacji benzynowej wymieniamy EURO na forinty, ale znowu nam biletów nie chcą sprzedaż, a dogadać się z nimi po angielsku nie idzie. W końcu ratuje nas jakiś gościu z DHL, który daje nam sponsorskie bilety. I tym sposobem wchodzimy w 60 minucie na ligowy mecz czwartej z trzecią drużyny ligi węgierskiej. Stadion gospodarzy – Ujpesztu całkiem fajny, mecz na jak to mów „L.” pełniej żyle, gospodarze w 92 minucie wyrównują na 1:1 – nasza radość większa niż po bramce Murawskiego. Ujpeszt ma wielką tradycję: powstał w 1885, grał z dwoma polskimi klubami, dwukrotny mistrz Węgier. Ale jesteśmy zadowoleni że tak nam się przypadkiem trafiło.

Powrót już bez historii – poza przystankiem urodzinowym na tej górze saneczkowej na Słowacji, gdzie obalamy szampana. Pewno jaka ostatnia z ekip wracamy do kraju. Jeszcze krótka wizyta w Krakowie, nocleg w świętokrzyskim i od soboty dochodzenie do siebie. Tak wyglądał – w „telegraficznym skrócie” – wzorcowy wyjazd ELEURO 2008.
gr



_________________
"stalowa wola narodu polskiego wybicia się na nowoczesność" (gen. Tadeusz Kasprzycki)
http://www.youtube.com/watch?v=mg67Tb0AgxY
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
19Stalówka38
Przyjaciel


Dołączył: 16 Gru 2004
Posty: 2518

PostWysłany: 2007-12-01, 17:27    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

4.11.2007r. niedziela
W 5 osób wpadamy jednym wózkiem na os. 1000-lecia. Po chwili lokalizujemy brudasy pod blokiem, jednak udaje im się spierdolić (nie wiedzieliśmy że po zażyciu środków odurzających człowiek jest w stanie osiągać tak zawrotne prędkości).

Podbeskidzie Bielsko-Biała - Stalówka 10.11.2007r. sobota
Zbiórkę na wyjazd wyznaczyliśmy z rana na 6:00. Z zamówionych wcześniej 3 autokarów wyruszamy ostatecznie do Bielska dwoma w 88 osób. Niestety dla części osób wyspanie się jest ważniejsze niż wyjazd z rana na mecz. Za Andrychowem stoimy przed przejazdem kolejowym. Rozbawił nas pewien pies, który oświadczył: "Przejazd jest zamknięty bo pociąg będzie jechał" :) . Podczas wjazdu do Bielska-Białej stoimy ponad 20 minut w korku. Chcieliśmy iść na piechotę, ale udało się w końcu ruszyć dalej. W między czasie dostajemy informację, że Stalówka od początku meczu prowadzi 1:0 po golu Pałkusa i nie zdobyła drugiej bramki z karnego. Pod stadionem czekał już na nas Raków w 29 osób, który przyjechał autokarem i samochodem. Niestety nie mogliśmy zaprezentować przygotowanej oprawy, gdyż przy wejściu skonfiskowano nam 50 bengali i 10 rac. Łącznie jesteśmy w 117 osób. Bardzo dobrze oflagowujemy sektor, wieszając 5 płócien: STALÓWKA THE FIRM, STAL, NISKO, RAKÓW & STAL, oraz SPORZOWCY. Mecz toczył się w trudnych warunkach, gdyż na boisku zalegała warstwa śniegu. Jednak wyraźnie lepiej radziła sobie na nim Stal. Piłkarze na drugą połowę wyszli przy dźwiękach melodii znanej z filmu "Janosik":) Szkoda że był to ostatni mecz ligowy tego roku, bo piłkarze są wyraźnie na fali zwycięstw (w tym meczu 1:0). Po meczu jeden z naszych autokarów utknął w błocie na stadionowym parkingu, wobec czego musieliśmy go wypchnąć. W drodze powrotnej chcemy trafić Siarkę i Wisłokę (w tym samym czasie co nasz mecz grała Wisłoka z Resovią). Na trasie dołącza 10 wózków PO_Bandy - 5 aut Stalówki i 5 Resovii, i razem jest nas 138 dobrej załogi. Wózki patrolując drogę natrafiły na 4 auta Siarki, które na nasz widok rzuciły się do ucieczki. Zatrzymujemy autokary na poboczu i wybiegamy oklepać samochód Siarki który stał między naszymi pojazdami. Ci zaczęli spierdalać, a z nimi kolejne auto. Sprawdzamy przejeżdżające pojazdy na ulicy ale na nikogo nie natrafiamy więc ruszamy dalej. Mijamy po drodze samochód który wypadł z jezdni i dachował. Psy prowadzą nas objazdem, dzięki temu odbywamy wycieczkę po Sandomierzu. Na trasie do Stalówki fetujemy zwycięstwo odpalając race i stroboskopy. Jedna z rac rzucona na drogę dała super efekt, oświetlając sznur przejeżdżających pojazdów. Łącznie tego dnia zaliczyliśmy wyjazd w 167 osób - Wielkie Dzięki dla Przyjaciół za obecność!!! BRACI SIĘ NIE TRACI!!

Podbeskidzie Bielsko-Biała - Stalówka 10.11.2007r. sobota
Ze względu, że mecz w Bielsku nakładał się terminem na nasze spotkanie na Limanowskiego wspierać braci wybrała się tylko symboliczna delegacja. Wyruszyliśmy małym autokarem, następnie dojechało jedno auto, dzięki czemu łącznie było nas 29 osób. Przed samym Bielskiem rozpętała się burza śnieżna, która ograniczała dość znacznie widoczność, a i dawała podstawy by sądzić, że mecz może zostać odwołany. Nic z tego. Śnieżyca szybko ustąpiła, a grać na kilkunastocentymetrowej warstwie białego puchu - jak się okazało - można. Pod stadionem byliśmy tradycyjnie wcześniej niż Stalówka, która dojechała już po pierwszym gwizdku w sile 88 osób (dwa autokary). Przy wchodzeniu na obiekt pokręcono wszystkich tych którzy wnosili pirotechnikę. Całe piro zarekwirowano, a tych co wnosili spisano. Miejscowych w młynie ok. 4 dyszki, ale za to z megafonem i bębnem ;) Strasznie rozbawiła nas sytuacja, gdy były jakieś sporne momenty na boisku, a cały stadion skandował w naszą stronę "złodzieje". I to intonują kibice drużyny, która w obecnym sezonie gra z ujemnymi punktami ...za korupcję :) Później jeszcze miejscowi próbowali się spinać bluzgając w naszą stronę. Usłyszeli w odpowiedzi co nie co. Po meczu każdy ruszył w swoją stronę. Podróż szybka i bez emocji (w obie strony z balastem).




_________________
"stalowa wola narodu polskiego wybicia się na nowoczesność" (gen. Tadeusz Kasprzycki)
http://www.youtube.com/watch?v=mg67Tb0AgxY
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
19Stalówka38
Przyjaciel


Dołączył: 16 Gru 2004
Posty: 2518

PostWysłany: 2007-12-02, 20:04    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Podsumowanie wyjazdów kibiców Stalówki na sezon 2007/2008 r.:
jesień:

Warta Poznań - Stalówka 98 (12 Raków, 12 Resovia)
Pelikan Łowicz - Stalówka 7
GKS Katowice - Stalówka 185 (37 Resovia, 6 Raków)
Śląsk Wrocław - Stalówka 94 (25 Raków)
ŁKS Łomża - Stalówka 0
Tur Turek - Stalówka 3
Wisła Płock - Stalówka 72 (10 Resovia)
Motor Lublin - Stalówka 330 (15 Raków, 14 Resovia)
Polonia Warszawa - Stalówka 2 (zamknięty sektor dla gości)
Podbeskidzie Bielsko-Biała - Stalówka 117 (29 Raków) + 25 Stalówka i 25 Resovia
Włókniarz Konstantynów Łódzki - Stalówka PP. 2



Raków - Chrobry Głogów 23
Raków - Polonia Słubice 5
Koszarawa Żywiec - Raków 100 (22 Stalówka)
Miedź Legnica - Raków 117 (5 Stalówka)
Sandecja Nowy Sącz - Resovia 165 (22 Stalówka, kilku ŁKS)
Resovia - KSZO 22
Resovia - Kolejarz Stróże 1
Stal Rzeszów - Resovia ok. 1850 (ok. 200 Stalówka, 95 ŁKS, 16 Miedź, 12 Stal Sanok, 23 Union Berlin)
Wisłoka Dębica - Resovia 250 (4 Stalówka, 4 ŁKS)
ponadto byliśmy obecni na meczach siatkarskich w Nisku:
Resovia - Jadar Radom
Orkan - Resovia II

Portugalia - Polska 1
Finlandia - Polska 5 z flagą
Polska - Kazachstan 21 z flagą
Polska - Belgia 180 Stalowa z 3 flagami + 18 Nisko z flagą
Serbia - Polska 68 (w tym 7 Stalówka z flagą, 42 Resovia z flagą, 10 ŁKS, 5 Miedź, 4 JKS)


_________________
"stalowa wola narodu polskiego wybicia się na nowoczesność" (gen. Tadeusz Kasprzycki)
http://www.youtube.com/watch?v=mg67Tb0AgxY
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
19Stalówka38
Przyjaciel


Dołączył: 16 Gru 2004
Posty: 2518

PostWysłany: 2007-12-29, 23:15    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Ruch Chorzów - Stalówka

_________________
"stalowa wola narodu polskiego wybicia się na nowoczesność" (gen. Tadeusz Kasprzycki)
http://www.youtube.com/watch?v=mg67Tb0AgxY
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
BrYgAdZiStA



Dołączył: 09 Wrz 2005
Posty: 894

PostWysłany: 2008-02-28, 22:55    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Stal Stalowa Wola - Siarka Tarnobrzeg, koszykówka Hala MOSiR, 23 luty 2008r
Na zbiórce pod halą zbieramy się w kilkaset osób, po czym wjeżdżamy do środka niemal tratując służby porządkowe. Wieszamy flagę STAL oraz transparent "BSNT CHŁOPAKI 3-MAJCIE SIĘ LSWBR" poświęcony chłopakom przebywającym w miejscu przymusowego odosobnienia. Na rozpoczęcie meczu odpalamy zimne ognie i ruszamy z konkretnym dopingiem. Mamy dość liczny młyn, który po przeliczeniu osiągnął 344 osoby, w tym 20 przyjaciół z Resovii. Przy 1300 kibiców, którzy momentami wspólnie dopingowali - atmosfera przypominała piękne czasy Stalówki w ekstraklasie, gdy klimat i doping na hali był niesamowity. Kolejne zwycięstwo, Derby są nasze!.

Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
19Stalówka38
Przyjaciel


Dołączył: 16 Gru 2004
Posty: 2518

PostWysłany: 2008-03-13, 20:05    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Resovia - Stalówka 5.01.2008r. kosz
24 Stalowców na meczu z Sovią. Dobra zabawa, doping i melanż... Podkarpacka Ośmiornica!

Cracovia - Stalówka 2.02.2008r. sparing
5 kibiców Stalówki na meczu (na stadionie Kabla Kraków).

Resovia - Siarka Tarnobrzeg kosz
1 ze Stalówki

Polska - Czechy na Cyprze
Na meczu kilku fanów Stalówki z flagą.


Prezentacja Drużyny Resovii na hali
2 fanów Stalówki na prezentacji Resovii przed sezonem.
_________________
"stalowa wola narodu polskiego wybicia się na nowoczesność" (gen. Tadeusz Kasprzycki)
http://www.youtube.com/watch?v=mg67Tb0AgxY
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
19Stalówka38
Przyjaciel


Dołączył: 16 Gru 2004
Posty: 2518

PostWysłany: 2008-03-13, 20:28    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Stalówka - Pelikan Łowicz 8.03.2008r.
Tak jak rozgrywany kilka dni wcześniej sparing ze Stalą Rzeszów, ten mecz rozpoczęliśmy minutą ciszy po śmierci Naszego Kolegi - Przemka [']... Z okazji daty rozgrywania meczu - 8 marca, wszystkie kobiety na trybunach otrzymały tulipany. Na rozpoczęcie odpalamy zimne ognie, później prezentujemy sektorówkę STALÓWKA a także oprawę z szali. Momentami dopinguje większość z pośród 2200 fanów, a przez trybuny przelewa się meksykańska fala. Pelikana brak.



_________________
"stalowa wola narodu polskiego wybicia się na nowoczesność" (gen. Tadeusz Kasprzycki)
http://www.youtube.com/watch?v=mg67Tb0AgxY
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
BrYgAdZiStA



Dołączył: 09 Wrz 2005
Posty: 894

PostWysłany: 2008-03-16, 23:03    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Hetman Zamość - RESOVIA RZESZÓW 16.03.2008r.
Nas dzisiaj w Zamościu 280 w tym nasze ziomki jedziemy na dwie grupy, 2 autokary i jakieś 30 fur.Na stadion wbijają tylko 2 autokary bez eskorty i podjeżdżamy aż pod kasy Hetmana, wybiegamy ekipą autokarową, w której były jedynie pojedyncze osoby z ekipy + młodzi, oraz reszta osób raczej przypadkowych. Atakujemy w około 50-60 osób grupę Hetmana około 20 może trochę więcej, Hetman podejmuje walkę, dochodzi do 2-3 starć, każde kończy sie cofka Hetmana pod bramy, jednak za każdym razem dążą do dalszego starcia. Kilka osób dość dobrze obitych, po naszej stronie tez kilka kontuzji, starcia trwały około 4 minut, po czym od drugiej strony dobiega główna ekipa samochodowa i Hetman zostaje przegoniony ze stadionu.Przechodzimy całą koroną stadionu do sektora gości.Później Hetman atakuje korona stadionu w 70 osób,dochodzi do starcia w wąskim przejściu,chwilowa wymiana kończy się pogonieniem i zarazem wygonieniem Hetmana ze stadionu! Po wszystkim ewakuujemy się ze stadionu i wracamy w stronę RZ. Tego dnia zdobyliśmy około 25-30 szali Hetmana.
Podziękowania dla przyjaciół za wsparcie


HETMAN ZAMOŚĆ - Resovia Rzeszów
Przed meczem podjezdzaja 2 autokary Resovii,ktore zostaly przez ochrone wpuszczone na stadion,po czym sprytnie podjezdzaja pod nasze kasy.Resovia od razu sie wysypuje w ok. 80 osob. Nas w tym momencie 20 osob,od razu ruszamy na nich.O dziwo dajemy rade.Cale starcie trwalo ok 5 min. po czym wjezdza ok 100 osobowa ekipa samochodowa pod nasze kasy.W tym momencie musimy uznac wyzszosc rywali (Resovia,Stalowa i ŁKS).Po pewnym czasie zbieramy sie w ok. 70 osob i korona stadionu ruszamy na przyjezdnych.Po wymianie ciosow kolejny raz musimy uznac wyzszosc rywala,ktory byl w zdecydowanie wiekszej liczbie.Tego dnia nie prowadzimy dopingu i rezygnujemy z zaplanowanych opraw.
PS.Jest to nasz oficjalny opis,ja go tylko wklejam.
_________________
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Strona Główna -> KIBICE STALI Stalowa Wola Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Następny
Strona 9 z 10

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
  :: Reklama


| Powered by phpBB (C) 2001, 2005 phpBB Group
szafy wnekowe, Meble kuchenne | Meble kuchenne| Meble| Katalog stron SEO | Katalog stron | Forum Stalowa Wola | Katalog firm SEO, teksty | Katalog Stron | Stalowa Wola | Meble kuchenne | Katalog Stron SEO | Portal meblowy, meble, meble kuchenne | SEO Web Directory | Salon meblowy | Forum wedkarskie | Fotografia slubna Stalowa Wola Salon meblowy | Stalowa Wola | Forum Stalowa Wola | Smieszne filmiki Najlepsze smieszne filmy, smieszne filmiki, rozrwyka| x


sms - turystyka rowerowa - Nike Buty - Szkolenia unijne - windykacja - Chiny wycieczki - Śmieszne plakaty - Tabletki na odchudzanie - kuchnie do zabudowy - jachty mazury